Twórczość Zosi

Idzie jesień

Chłodny ranek nas powitał.
Jesień z liści kładzie dywan.
To październik, blisko zima.
Kasztan drzewa się nie trzyma.

Żołądź goni swą czapeczkę.
Myszka zbiera ziarn troszeczkę.
Czapka uszy nam przykrywa.
Jesień, jesień jest prawdziwa!





Tajemnica krasnoludków


Gdzieś  niedawno w ciemnym lesie
żyły krasnoludki -  wiecie?
Małe były na trzy cale.
W swoim kształcie doskonałe!

W dzień psociły, w nocy spały.
Ludzi wcale się nie baly.
Kradły jaja z ptasich gniazd.
Z piosnką głośno szły przez las.

Muzą ludków była dama.
Wszystkich bardzo szanowała.
Wieczorami po kolacji 
bajki długo im bajała.

Nastał kryzys, brakło drzewa,
świat krasnali przestał śpiewać.
To kataklizm, koniec świata!
Brat przytulił się do brata.

Wszyscy dom swój opuścili,
bo po lesie w krótkiej chwili
pusta plama pozostała.
Chmara drwali pracowała.

Dobrze czuli się w swym lesie,
ale wierszyk morał niesie.
Szanuj świat i chroń przyrodę,
bez niej życie jest ubogie!



Święto chłopaka

Nieważne, czy słońce, czy pada deszcz.
Dziś Święto Chłopaka, dobrze o tym wiesz.
Proszę przyjmij życzenia, spełniaj swoje marzenia.
Podążaj do celu drogi przyjacielu.



Jesienne witaminy

Jesień kocha witaminy
jabłka, gruszki oraz śliwy.
Są gotowe do zrywania,
przetwarzania i zjadania.

Mały, duży, pan i pani,
wujek, ciotka, kuzyn Ani.
Każdy lubi coś innego,
ale za to jesiennego.

W Polsce jabłka nam królują.
Grona Francję zamieszkują.
Mandarynki - duma Włoch.
W każdym tkwi przepyszny sok.

Ja wybieram słodkie jabłka.
Mówi ojciec, mówi matka.
Jabłko twój najlepszy druh.
Z jabłkiem będziesz zawsze zdrów.      


Talent

Każdy z nas talencik ma.
Jeden śpiewa, drugi gra.
Inny dzieciak niczym piórko
balet chyba we krwi ma.

Koleżanka z 4 b pięknie recytuje wiersz.
Krzyś jest zwinny jak jaszczurka,
w biegach pokonuje mnie.
Ola w tenis umie grać
i wyniki dobre ma.

A ja tańczę, patrzcie jak!
To jest talent.Też go masz!
Więc do dzieła moi mili,
wszyscy razem go tworzymy.


Niegrzeczny Adam

Adamie, czemu jabłko zjadłeś
z nie swojego drzewka?
Bo mi je podała moja słodka Ewka.
Gdy je zobaczyłem, zaraz zamarzyłem,
aby je skosztować, ze smakiem spałaszować,

Mój Adamie drogi, a moje przestrogi?
Nie słuchałeś! - kara - staniesz się ubogi.
Razem ze swą damą, Ewą doskonałą
zamieszkasz na ziemi.

 W raju miejsca mało!



W akademii pana Kleksa
Proszę o uwagę i chwilę skupienia
dzisiaj was powita Kleksa akademia.
Jan Brzechwa poeta dla dzieci w podarku
stworzył pana Kleksa bardzo piękną bajkę.
Ów profesor z brodą, Ambroży z imienia
dla chłopców prowadził szkołę – akademia.
Pomagał mu wiernie szpak  -  Mateusz z klasą,
aby go zrozumieć trzeba trochę czasu.
Akademia w swych murach chłopców tylko gościła
o imieniu, gdzie królowała „A” pierwsza litera.
Narratorem w książce był uczeń fajtłapa.
Tak się dzieje, że Adaś do bajki wnet trafia.
Budynek szkoły Kleksa trzy piętra posiadał.
Drugie, trzecie niestety tajemnicą władał.
W piegach Kleks gustował, co dzień je przyklejał
z nimi czuł się wspaniale, lecz bez nich umierał.
Kucharzem pan profesor był wprost niebywałym,
z pompką powiększającą tworzył wielkie potrawy.
rys. Zofia Głowacka
Pomocnikiem był Adaś, który mu wtórował.
Smakował dania Kleksa i je opiniował.
Farby jadalne, kolorowe szkiełka,
pędzle i kwiaty to w wielka potęga.
To była kuchnia, w której Kleks czarował.
Posiłki dla uczniów z wielką chęcią gotował.
W szkole chłopcom nie wykładał tabliczki mnożenia.
Gramatyka, kaligrafia nie miały istnienia.
“Kleksografia” przedmiot znany i przez uczniów doceniany.
To czytanie kleksich kształtów, to bajanie w formie żartów.
Księżyc Kleksa intrygował, tajemnicą kusił,
posłał w przestrzeń swoje oko by podglądać ludzi.
Nie chcę zdradzić tajemnicy słynnej akademii,

więc zapraszam do poznania przygód nie z tej ziemi.



Profesor Kleks
rys. Zosia Głowacka


Pan Kleks - profesor nie z tego świata.
Głowa kudłata, broda też kudłata.
Nos dużych rozmiarów, nieduże oczęta.
Pod nosem wąsy długie - to Kleksa potęga.

Bordowy miał surdut, pod nim kamizelka.
Szerokie spodnie nosił, kieszeń mała, wielka.
Mucha lśniła pod szyją, binokle na oku.
Na policzki przyklejał lśniące piegi po trochu.

Umiał latać. Kaligrafii chłopcom nie wykładał.
Po poręczach zjeżdżał, bajki opowiadał.
Odczytywał sny z lusterek, leczył stare sprzęty.
Kleks Ambroży profesor wiecznie uśmiechnięty.





Moje czary

Dziś mam chęć na czary,
bo dzień taki szary.
Słonko gdzieś daleko,
więc wypiję mleko,
zjem ciasteczko z dziurką
razem z przyjaciółką.
Zacznijmy czarować.
Magię chcę trenować.
Chcę tajniki zgłębiać.
Coraz wyżej sięgać.
Chcę zadziwić wszystkich,
a szczególnie bliskich.
Wiem, że wiedza tajemna
nie jest taka ciemna.
Zaczynam czarować,
proszę się nie chować!
Zaklęcia są różne.
Łatwe oraz trudne.
Dzisiaj wam daruję
najpiękniejszą chmurę.
Niech będzie kudłata,
słodka niczym wata.
Cukrowa pokusa,
niech szarość wykrusza.

Jak się czar podoba?
Jestem całkiem zdolna.
Po dniu nauki potrafię
chmurę zmienić w watę.


Co w Zosi siedzi?

Koleżanki i koledzy powiem Wam, co we mnie siedzi.
W pierwszej klasie stres przeżyłam, gdy się w szkole pojawiłam.
Ciężki plecak, brak zabawy i tęskniłam wciąż do mamay.

Nasza pani miła była, czytać, pisać nas uczyła.
Przyjaciółki nie zdobyłam, często sama się bawiłam.
By nie siedzieć w samotności na zajęciach Zosia gości.

Ćwiczy taniec, recytuje, z łuku strzela i maluje.
Druga, trzecia klasa przeszła, Zosia nadal sama mieszka.
W ławce wszystkich już gościła, przyjaciela nie zdobyła.

Czwarta klasa wnet wkroczyła, zadań wiele nakreśliła.
Koleżanki i koledzy wiecie już co we mnie siedzi?
Wszystkich Was traktuję równo. U nas w klasie nie jest nudno.

Plotki, psoty nie w tej bajce. Kończę zdanie w rymowance.


Kolory jesieni

Jesień czaruje kolorami.
Jak magik bawi się barwami.
Zieleń potrafi zmienić w żółć.
Gdy machnie różdżką pomarańcz jest znów.

Jesienna pani ma sukien wiele.
W szafach wiszą stroje w kolorach jesieni.
Pantofle w złocie zmieniają się cudnie.
Zmienia je często, w każde popołudnie.

Królowa jesieni zmian czyni dużo.
Zmienia kolor liści, ma to już w naturze.
Rozdaje kasztany, żołędzie i grzyby.
Kiedy humor jej minie deszczem myje szyby.


Koniczyna

Koniczyna czterolistna magię w sobie ma.
Na irlandzkiej ziemi rośnie tu od lat.
Na trawnikach, w parkach, na bezkresnych łąkach.
Można znaleźć koniczynę o czterech kabłąkach.

Koniczyna to symbol irlandzkiego ludu.
Celtowie ją znali, to znak z kręgu cudów.
Niby zwykła roślina, prostota w niej drzemie.
fot. Zosia Głowacka
Wielu marzy o koniczynie, tej co spełnia marzenie.









Mój drugi dom

Irlandia kraj piękny, bo zielony.
Prawie jak z bajki wymarzony.
Na niebie tęcze płoną cudnie
rano, wieczorem i w południe.

Na łąkach barany piosnki beczą.
Ich czarne oczka przepięknie świecą.
Puszyste kłębuszki, niczym zwinne duszki.
po wyspie biegają, trawę wciąż zjadają.

Legenda mówi, że skrzaty tu żyją.
Pilnują skarbów, które skrzętnie kryją.
Lecz nikt nie dotarł do garnca złotego
na końcu tęczy ukrytego.




Latawce

Kolorowe latawce z długimi ogonami
w wrześniowym popołudniu na niebie wirowały.
Tańczyły walczyka między obłoczkami.
To do przodu, na boki z gracją krok stawiały.


Uroku temu zjawisku błękit nieba dodawał.
Lekki wietrzyk dotykał tancerzy i spadał.
Zobaczyłam wówczas niebo, to co kiedyś wyśniłam.
Niebo z moich marzeń w sercu swym ukrywam.


Do zobaczenia wiosną

Kluczą gęsi na niebie,
zima wnet przybędzie.
Uciekają z pięknych Kujaw,
srogi klimat będzie.

Każda z gąsek spakowana,
walizka gotowa.
Powrócimy ciepłą wiosną,
gdy zieleń zagości na polach.

Słychać w górze ostatnie
gęsie pożegnanie.
Głośne ptasie gęganie
w sercu mym zostanie.

Do widzenia ! Przed wami
długa, ciężka droga.
Czekam wiosną, przy stawie, 
gdy zmieni się  pogoda.



Misiak Śpioszek

Mój misiu na imię Śpioszek ma.
Na świecie się pojawił w tym samym dniu, co ja.
W dniu narodzin otrzymałam puszystego druha.
Od tej chwili ja bez niego nigdzie się nie ruszam.

Ma niebieskie spodenki na szelkach z kieszonką,
Przekrzywioną czapeczkę -  to jest moje słonko.
Kiedy oczka mu odpadły, a nosek się wytarł
babcia misia obdarzyła buzią, by oddychał.

Śpioszek wiernym towarzyszem jest w podróżach moich.
Ma maleńką walizeczkę, a w niej kilka strojów.
Zawsze czas ma na rozmowy oraz na głupoty.
To przyjaciel z wielkim sercem, który straszy koty.

Razu któregoś zginął w sklepie z zabawkami.
Schronił się na półce między kolegami.
Nigdzie się nie ruszał. Zosia po mnie wróci.
Gdy zobaczył  swoje dziecko, już się miś nie smucił.

Taka przyjaźń to magia, rzadko spotykana.
Zosia z misiem  Śpioszkiem wiecznie jest widziana.
Tutaj nie ma wstydu, to węzeł miłości.

Między dzieckiem, a pluszakiem – to czas niewinności.




Porządny Jerzy

Jerzy Barbarzyńca kurzu biedny unika.
Twarz jego puchnie  - przypadłość alergika.
Rzetelnie odkurza, zwierzaka nie trzyma.
Narząd ma chory, syrop z rzepy spija.

Wybrał się Jerzy do urzędu miasta.
Obwarzanki kupił, rzodkiewki i ciasta.
O pomoc prosi Katarzynę: „ kurz w miasto uderza,
porządek narzuć mieszkańcom urzędniku tak trzeba”.

Rzeczywiście miasto kiedyś było urocze.
Rzeka rześko płynęła na wierzchołki,  na  zbocze.
Ludziom jarzębiny i wierzby się kłaniały.
A zmierzchy, burze i zorze pięknem uderzały.

Rzecz w tym drogi Jerzy, że ludzie nie dbają.
Wyrzucają marzenia, twarze zakrywają.
Rzadko śmieci segregują, źle  je umieszczają
perz, korzenie, talerze razem wyrzucają.

Niewielu towarzyszy urządza sprzątanie.
Znam Grzegorza, co rzetelnie odkurza mieszkanie.
A reszta - tchórze po wierzchołku domy porządkuje.
Bez wyrazu na twarzy rzeźba, rzeźbie wtóruje.

Dzięki twojej trosce wydarzenie będzie.
W twoje ręce wsadzimy  wspaniałe narzędzie,
które szybko porządek w naszym mieście zrobi.
Posiejemy rzeżuchę, co miasto przyozdobi.

Zaprosimy  jerzyki na orzechy, jarzęby.
Warzywa posadzimy w piękne równe rzędy.
Rzemiosło wprowadzimy tubylcom, Murzynom.
Smak jarzyn i  porzeczek  jak rzęsa odpłyną.




Krótka historia Pinokia

Pinokio - pajacyk przekorny, głupiutki.
Nie słuchał ojca, nie słuchał wróżki.
Świerszcza, co gadał i mądrze pouczał
zabił, uciszył, by mu nie dokuczał.

Dżeppetto miłością darzył go ogromną.
Wystrugał nowe stopy, śniadanie oddał skromne.
Sprzedał surdut  jedyny, podczas mroźnej zimy,
aby elementarz kupić dla dzieciny.

„Szkoła nie ucieknie” myślał pajac długo.
„Teatr Ogniojada  - to dopiero cudo”.
Spotkał tam przyjaciół – marionetek wiele.
Wpakował się w tarapaty, lecz znowu się śmieje.

Naiwność Pinokia była niebywała.
Uwierzył dwóm rabusiom – rzecz to niesłychana.
Napadli na niego, srodze go pobili.
Monet nie zabrali ale uszkodzili.

Po tym wydarzeniu u wróżki ląduje.
Ona jego zdrowiem mocno się stresuje.
Pinokio nie chciał  lekarstw, wciąż tylko się krzywił.
Gorzki syrop z gorączki szybko go ożywił.

Stracił w końcu pieniądze pajacyk nieboga.
Trafił do więzienia. Kłamstwo – krótka noga.
Ciągle marzył, by chłopcem być, nie lalką z drewna.
Każda nowa przygoda była grząska, niepewna.

Słuchał zawsze niedobrych, miał po prostu pecha.
Poprawę wciąż obiecał, lecz rozum uciekał.
Ciągle tylko gonił, kłamał nasz bohater.
Prymusem w szkole został, a osłem był czasem.

Na koniec ojca odnalazł w brzuchu rekina.
„Tylko ciężka praca Dźeppetta utrzyma”.
Kochał go, więc robił same dobre rzeczy.
W chłopca z pajacyka Pinokio się zmienił.


Pomysł na wiersz?

Na wiersze pomysłów jest wiele.
Gdy brzydka pogoda w niedzielę
siadam przy oknie i marzę,
wierszykiem znajomych obdarzę.

Pogoda, przyroda, podróże
te mniejsze i całkiem duże
temat mi podsuwają
i nowe wiersze powstają.

Barwne postacie bajkowe
często wpadają w mą głowę.
Lecz bywa również czasami,
że w smutku tworzę rymami.





O mnie na wesoło

Jestem Zosia, mała dama.
Sto pomysłów mam od rana.
Bawię, psocę i figluję.
Dobrze mi z tym nie żartuję.

Place zabaw mym żywiołem.
Hulajnoga drugim domem.
Kiedy piłka do mnie woła
cieszę się, jestem wesoła.

W szkole jestem całkiem grzeczna,
choć na przerwach niebezpieczna.
Szybko mknę przez korytarze,
chyba to dostałam w darze.

Chcę poznawać tajemnice.
Pilnie uczę się i ćwiczę.
Ortografię, dodawanie.
W domu trenuję czytanie.

Chcę w przyszłości kraje zwiedzać.
Wiele kultur chcę odwiedzać.
Chcę pomocną być osobą,
świata cząstką i ozdobą.




Niegrzeczny styczeń


Zima w końcu do nas przyszła,
chociaż śniegu mało.
Styczeń mrozem otulony,
ziębi ludziom ciało.

Wszyscy mocno są odziani,
szalik dominuje.
Buzie, nosy odmrożone.
kremu nie żałuję.

Mrozy dzieci zniechęcają,
do zabaw na dworze.
Gdy nam zima śnieg daruje
będziemy w humorze.



Kto pomoże z ortografią?


Rudy Kuba, klasy chluba, 
matematyk wzorowy.
Lecz niestety ortografia, 
to nie jego hobby.

Światem cyfr nasz rudy Kuba,
włada doskonale.
Lecz dyktanda z ortografii
nie świecą przykładem.

Kto pomoże mi z błędami,
poratuje w biedzie?
Ja rachować cię nauczę
mój drogi sąsiedzie. 




Bałagan w piórniku


W Zosi piórniku bałagan panuje.
Kredek nie ostrzy, gumki nie szanuje.
Ołówek jest wielce zaniepokojony,
bo tępy ma koniec, a nie zaostrzony.

Ekierka z linijką niezadowolone,
mało miejsca w piórniku, są do siebie wtulone.
Długopis narzeka, głośno lamentuje,
że go Zosia obgryza i źle się z tym czuje.

Mieszkańcy piórnika niechlujnej dziewczynki
stwierdzili: "Mieszkać nie chcemy u takiej rodzinki,
która nie dba o kredki, pisaki, ołówki,
znajdziemy inny domek, może być malutki".

Lecz Zosia rozmowę przedmiotów słyszała.
Wszystkie rzeczy w piórniku posegregowała.
O porządku uroczyście przysięgę złożyła.
"Będę o was dbała, jestem przecież miła".




Jak to w Narnii było...

Stara szafa skrywa w sobie tajemnic och wiele.
Ona przejściem jest do Narnii, Edmund wciąż się śmieje.
Łucja smutna, bo rodzeństwo w opowieść nie wierzy.
Nie powraca do tematu w smutku czas jej bieży.

Tumnus w Narnii przyjacielem młodszej córki Ewy.
Ostrzegał on przed czarami złej królowej ziemi.
Edmund zwabion łakociami sprytnej czarownicy,
planuje zaciągnąć dzieci do narnijskiej dzielnicy.

Cała czwórka się udała do świata złej zimy,
lecz Tumnusa nie zastali, był to pech prawdziwy.
Więc trafiają do Bobrów, Edmund daje drapaka,
marzy mu się ptasie mleczko, ma wielkiego stracha.

Dalsza podróż jest bez brata do kryjówki Bobrów.
Słyszą dzwonki Mikołaj, to kolejna zmiana.
Każdy prezent otrzymuje, wielce się raduje.
Na wędrówkę tam w głąb lasu skrzętnie się szykuje.

Śnieg topnieje, kwiat się śmieje, chociaż długa droga.
Idą tam, gdzie stół kamienny, gdzie otacza trwoga.
Z przepowiedni Aslan czeka, by ratować Narnię,
lecz Edmunda wciąż brakuje, smutek wszech ogarnie.

Wyczerpany drogą Edmund, czekał na śmierć swoją.
Intryg Białej Czarownicy, wszyscy się wręcz boją.
Aslan z chłopcem rozmawiali. Błędy mu wybaczył.
Życie lew więc ofiarował, dzieciom nie tłumaczył.  

Nowy Aslan się narodził, czas zakończyć bitwę.
Czarownica coraz słabsza, nie czas na modlitwę.
Wszystkie rzeźby sprzed pałacu życie odzyskują,
a rodzeństwo z czterech tronów mądrze nam królują.

W końcu nastał spokój w Narnii, przyszły lepsze czasy.
Gdy polują na jelenia przenoszą się w lasy, 
gdzie przy drzewach lśniła lampa, więc ja obejrzeli.
Przez przypadek się znaleźli w szafie, nie z tej ziemi. 



Na sportowo

Biegi, skoki, dwa podskoki
przewrót w przód i przerzut w boki.
To mój świat w sporcie skąpany
i przeze mnie ukochany.

Kiedy wstaję wczesnym rankiem
oczy patrzą na skakankę.
Mam chęć skakać i się bawić
lecz śniadanie muszą strawić.

Potem szkoła - przyszłość moja.
Kilka godzin, nauka woła.
Są rachunki, są zadania
i lektury do czytania.

Z plasteliny dziś stworzyłam
to, co wczoraj zobaczyłam.
Na trójkącie i bębenku
muszę zagrać kilka dźwięków.

Gimnastyka za mną czeka.
Wypatruje mnie z daleka.
Wciąż zaprasza do zabawy.
W sporcie magia jest i czary.

W ruchu wszystkie giną troski.
Jest się rześkim i radosnym.
A do tego zdrowie, siła.

Sport to rzecz jest bardzo miła.



Czekam za wiosną

Wakacje zimowe już się zakończyły.
Do pracy uczniowie z chęcią przystąpili.
Nowe wyzwania, szkolne przygody.
Wiedza zaprasza dzieci do drogi.

Zima ze łzami się z nami już żegna.
Wiosenna panienka w podskokach przybiegła.
Kwiaty z kapelusza na trawie ułożyła.
Promienie słoneczne na płocie zawiesiła,

Tak naprawdę szarości wystarczy tej zimy.
Wielu marzy o kolorach, zieleni prawdziwej.
Czapki porzucimy, szale pochowamy.

Lżejsze kurtki wdziejemy, wiosnę przywitamy.


Zebra Zosia

Zebra wielce się zmartwiła,
bo dziś futro poplamiła.
A tu proszę, jak na złość
ciotka z wujem wielki gość.

Gdy przed lwami uciekała
w błocie futro swe skąpała.
Wygląd ważna owszem sprawa.
Stracić życie, nie zabawa.

Więc stanęła przed potokiem.
Zerka jednym, drugim okiem.
Jak się pozbyć plamek z błota?
Czyste futro nie głupota.

Myśli zebra bez wytchnienia
i dostaje wnet olśnienia.
Kąpiel z piany mi pomoże,
do czyszczenia się przyłożę.

Ile błota, ile brudu
zmyła zebra i bez trudu
blask swój w końcu przywróciła.
Biel i czerń w słońcu suszyła.

Przyszła pora na spotkanie.
Ciotka z wujem, kuzyn Arek
wszyscy wielce się zdziwili,
kiedy Zosię zobaczyli.

Blask jej futra niczym diament
lśnił i błyszczał, zrobił zamęt.
Poczęstunek zgotowała.
Gości godnie pożegnała.



Stokrotka Andersena

Niepozorna, mała roślinka wśród trawy życie toczyła.
Stokrotka w białej sukience każdego dnia się bawiła.
Chwaliła koleżanki, ich strojność i kolory.
Niczego nie zazdrościła, bo kwiatkiem była skromnym.

Razu pewnego skowronek stokrotce pieśń wyśpiewał.
Radość była ogromna, tulipan z różą się gniewał.
Dlaczego dla niej są śpiewy, my przecież piękniejsze jesteśmy.
Piwonia, tulipan i róża z zazdrością patrzyły na pieśni.

Stokrotka była świadkiem, gdy tulipany ścinano.
Kilka łez z twarzyczki niskiego kwiatka spadało.
Szkoda, że śmierć je zabrała, to taka smutna historia.
Ja raczej jestem niewielka, o życie swoje spokojna.

Gdy rano się obudziła, skowronka znowu słyszała.
Śpiewał smutnym głosikiem, w klatce ptaka ujrzała.
W sercu smutek zagościł, czar prysnął źle się dzieje.
Chłopcy, by ptaka pocieszyć murawę z stokrotką wycięli.

Dwóch niewolników w klatce w upalny dzień siedziało.
Słońce niestety mocno do domu się wdzierało.
Bez wody ptak i stokrotka konali w objęciach przyjaźni.
Dwa życia się zakończyły, to koniec również jest baśni.

Gdy chłopcy to zobaczyli dla ptaka pochówek zrobili.
Stokrotkę zwiędniętą i trawę bezmyślnie wyrzucili.








36 komentarzy:

  1. Zosiu, zachwyca mnie Twój wierszowany opis Kleksa. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śmieszny opis pana Kleksa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śmieszny opis pana Kleksa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zosiu, bardzo spodobał mi się wiersz o krasnoludkach. Chciałabym żebyś napisała wiersz o szkole.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne wiersze i rysunki. Najbardziej mi się podoba wiersz o panu Kleksie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiersz o krasnalkach jest moim zdaniem jest najlepszy i najśmieszniejszy

    OdpowiedzUsuń
  8. Zosia, masz bardzo ładne wiersze i rysunki.

    OdpowiedzUsuń
  9. opis pana Kleksa był śmieszny. Napisz wiersz o krasnoludkach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Diękuje za opinie i zachęcam do czytania moich wierszy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Te wiesze są bardzo ładne. Dla mnie najładniejszy był o opisie pana Kleksa. Może napiszesz wierszyk o naszej klasie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Brawo Zosiu. Wszystkie Twoje wiersze są bardzo ciekawe. Czytam je z ogromnym zainteresowaniem. Dla mnie również wiersz o Kleksie był najładniejszy. Chciałabym, żebyś napisała wiersz o koleżankach i kolegach z naszej klasy. Jestem bardzo ciekawa, jak byś mnie opisała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajne wiersze. Pisz dalej,niech ich będzie sto.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki, że zaglądacie na moją stronę. Coś nowego dla was wyczaruję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo podobają mi się Twoje wiersze.

    OdpowiedzUsuń
  16. I jak się Wam podobają wiersze stworzone w Irlandii?

    OdpowiedzUsuń
  17. Nikt nie ma nic do powiedzenia? Wasze zdanie jest dla mnie ważne.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zosiu, przecież wiesz, że Twoje wiersze są bardzo ładne. Każdy z nich ma swój urok.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję Olu za Twoje słowa.

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajne wiersze i opisy

    OdpowiedzUsuń
  21. Zosiu piękny wiersz na dzień chłopaka .

    OdpowiedzUsuń
  22. Zosiu piękny wiersz na dzień chłopaka .

    OdpowiedzUsuń
  23. Zosiu bardzo ładne są te twoje nowe wiersze. Nie mogę się doczekać kolejnych. Mają taki swój humor. Pisz ich jak najwięcej!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zosiu napisz wiersz o swoim chomiku , o pracy swojej mamy lub o szkole

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziękuję za wszystkie wpisy. Są dla mnie bardzo ważne. Dzisiaj też coś mam dla was.

    OdpowiedzUsuń
  26. Poprostu świetny wiersz Opis pana Kleksa.

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej, mam dla was wierszyk z "rz" niewymiennym. Przyjemnego odbioru.

    OdpowiedzUsuń
  28. Zosiu twój wiersz Co w Zosi siedzi bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  29. Pinokio przeczytany. A oto co udało mi się napisać na jego temat. Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękne wiersze. Może napiszesz wiersz o naszej klasie?

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajne wiersze, może byś napisała wiersz o zimowych feriach? brawo


    OdpowiedzUsuń
  32. Prezentuję najnowszy wiersz związany z baśnią Andersena. Zachęcam do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  33. Twoja baśń pod.tytułem "Czekam za wiosnom bardzo mi się spodobał. Czytałam ją z dużym zaciekawieniem. Czy byś mogła napisać baśń o Wielkanocy? Bardzo bym była wdzięczna. Super ci idzie wymyślanie wierszy! Trzymaj tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń

Zanim opublikujesz komentarz, sprawdź pisownię w słowniku ortograficznym.