Chłodny ranek nas powitał.
Jesień z liści kładzie dywan.
To październik, blisko zima.
Kasztan drzewa się nie trzyma.
Żołądź goni swą czapeczkę.
Myszka zbiera ziarn troszeczkę.
Czapka uszy nam przykrywa.
Jesień, jesień jest prawdziwa!
Tajemnica krasnoludków
Gdzieś niedawno w ciemnym lesie
żyły krasnoludki - wiecie?
Małe były na trzy cale.
W swoim kształcie doskonałe!
W dzień psociły, w nocy spały.
Ludzi wcale się nie baly.
Kradły jaja z ptasich gniazd.
Z piosnką głośno szły przez las.
Muzą ludków była dama.
Wszystkich bardzo szanowała.
Wieczorami po kolacji
bajki długo im bajała.
Nastał kryzys, brakło drzewa,
świat krasnali przestał śpiewać.
To kataklizm, koniec świata!
Brat przytulił się do brata.
Wszyscy dom swój opuścili,
bo po lesie w krótkiej chwili
pusta plama pozostała.
Chmara drwali pracowała.
Dobrze czuli się w swym lesie,
ale wierszyk morał niesie.
Szanuj świat i chroń przyrodę,
bez niej życie jest ubogie!Święto chłopaka
Nieważne, czy słońce, czy pada deszcz.
Dziś Święto Chłopaka, dobrze o tym wiesz.
Proszę przyjmij życzenia, spełniaj swoje marzenia.
Podążaj do celu drogi przyjacielu.
Jesienne witaminy
Jesień kocha witaminy
jabłka, gruszki oraz śliwy.
Są gotowe do zrywania,
przetwarzania i zjadania.
Mały, duży, pan i pani,
wujek, ciotka, kuzyn Ani.
Każdy lubi coś innego,
ale za to jesiennego.
W Polsce jabłka nam królują.
Grona Francję zamieszkują.
Mandarynki - duma Włoch.
W każdym tkwi przepyszny sok.
Ja wybieram słodkie jabłka.
Mówi ojciec, mówi matka.
Jabłko twój najlepszy druh.
Z jabłkiem będziesz zawsze zdrów.
Talent
Każdy z nas talencik ma.
Jeden śpiewa, drugi gra.
Inny dzieciak niczym piórko
balet chyba we krwi ma.
Krzyś jest zwinny jak jaszczurka,
w biegach pokonuje mnie.
Ola w tenis umie grać
i wyniki dobre ma.
A ja tańczę, patrzcie jak!
To jest talent.Też go masz!
Więc do dzieła moi mili,
wszyscy razem go tworzymy.
Niegrzeczny Adam
Adamie, czemu jabłko zjadłeś
z nie swojego drzewka?
Bo mi je podała moja słodka Ewka.
Gdy je zobaczyłem, zaraz zamarzyłem,
aby je skosztować, ze smakiem spałaszować,
Mój Adamie drogi, a moje przestrogi?
Nie słuchałeś! - kara - staniesz się ubogi.
Razem ze swą damą, Ewą doskonałą
zamieszkasz na ziemi.
W raju miejsca mało!
W akademii pana Kleksa
Proszę o uwagę i chwilę skupienia
dzisiaj was powita Kleksa akademia.
Jan Brzechwa poeta dla dzieci w podarku
stworzył pana Kleksa bardzo piękną bajkę.
Ów profesor z brodą, Ambroży z imienia
dla chłopców prowadził szkołę – akademia.
Pomagał mu wiernie szpak - Mateusz z klasą,
aby go zrozumieć trzeba trochę czasu.
Akademia w swych murach chłopców tylko gościła
o imieniu, gdzie królowała „A” pierwsza litera.
Narratorem w książce był uczeń fajtłapa.
Tak się dzieje, że Adaś do bajki wnet trafia.
Budynek szkoły Kleksa trzy piętra posiadał.
Drugie, trzecie niestety tajemnicą władał.
W piegach Kleks gustował, co dzień je przyklejał
z nimi czuł się wspaniale, lecz bez nich umierał.
Kucharzem pan profesor był wprost niebywałym,
Pomocnikiem był Adaś, który mu wtórował.
Smakował dania Kleksa i je opiniował.
Farby jadalne, kolorowe szkiełka,
pędzle i kwiaty to w wielka potęga.
To była kuchnia, w której Kleks czarował.
Posiłki dla uczniów z wielką chęcią gotował.
W szkole chłopcom nie wykładał tabliczki mnożenia.
Gramatyka, kaligrafia nie miały istnienia.
“Kleksografia” przedmiot znany i przez uczniów doceniany.
To czytanie kleksich kształtów, to bajanie w formie żartów.
Księżyc Kleksa intrygował, tajemnicą kusił,
posłał w przestrzeń swoje oko by podglądać ludzi.
Nie chcę zdradzić tajemnicy słynnej akademii,
więc zapraszam do poznania przygód nie z tej ziemi.
Profesor Kleks
Pan Kleks - profesor nie z tego świata.
Głowa kudłata, broda też kudłata.
Nos dużych rozmiarów, nieduże oczęta.
Pod nosem wąsy długie - to Kleksa potęga.
Bordowy miał surdut, pod nim kamizelka.
Szerokie spodnie nosił, kieszeń mała, wielka.
Mucha lśniła pod szyją, binokle na oku.
Na policzki przyklejał lśniące piegi po trochu.
Umiał latać. Kaligrafii chłopcom nie wykładał.
Po poręczach zjeżdżał, bajki opowiadał.
Odczytywał sny z lusterek, leczył stare sprzęty.
Kleks Ambroży profesor wiecznie uśmiechnięty.
Moje czary
Dziś mam chęć na czary,
bo dzień taki szary.
Słonko gdzieś daleko,
więc wypiję mleko,
zjem ciasteczko z dziurką
razem z przyjaciółką.
Zacznijmy czarować.
Magię chcę trenować.
Chcę tajniki zgłębiać.
Coraz wyżej sięgać.
Chcę zadziwić wszystkich,
a szczególnie bliskich.
Wiem, że wiedza tajemna
nie jest taka ciemna.
Zaczynam czarować,
proszę się nie chować!
Zaklęcia są różne.
Łatwe oraz trudne.
Dzisiaj wam daruję
najpiękniejszą chmurę.
Niech będzie kudłata,
słodka niczym wata.
Cukrowa pokusa,
niech szarość wykrusza.
Jak się czar podoba?
Jestem całkiem zdolna.
Po dniu nauki potrafię
chmurę zmienić w watę.
Co w Zosi siedzi?
Koleżanki i koledzy powiem Wam, co we mnie siedzi.
W pierwszej klasie stres przeżyłam, gdy się w szkole pojawiłam.
Ciężki plecak, brak zabawy i tęskniłam wciąż do mamay.
Nasza pani miła była, czytać, pisać nas uczyła.
Przyjaciółki nie zdobyłam, często sama się bawiłam.
By nie siedzieć w samotności na zajęciach Zosia gości.
Ćwiczy taniec, recytuje, z łuku strzela i maluje.
Druga, trzecia klasa przeszła, Zosia nadal sama mieszka.
W ławce wszystkich już gościła, przyjaciela nie zdobyła.
Czwarta klasa wnet wkroczyła, zadań wiele nakreśliła.
Koleżanki i koledzy wiecie już co we mnie siedzi?
Wszystkich Was traktuję równo. U nas w klasie nie jest nudno.
Plotki, psoty nie w tej bajce. Kończę zdanie w rymowance.
Kolory jesieni
Jesień czaruje kolorami.
Jak magik bawi się barwami.
Zieleń potrafi zmienić w żółć.
Gdy machnie różdżką pomarańcz jest znów.
Jesienna pani ma sukien wiele.
W szafach wiszą stroje w kolorach jesieni.
Pantofle w złocie zmieniają się cudnie.
Zmienia je często, w każde popołudnie.
Królowa jesieni zmian czyni dużo.
Zmienia kolor liści, ma to już w naturze.
Rozdaje kasztany, żołędzie i grzyby.
Kiedy humor jej minie deszczem myje szyby.
Koniczyna
Koniczyna czterolistna magię w sobie ma.
Na irlandzkiej ziemi rośnie tu od lat.
Na trawnikach, w parkach, na bezkresnych łąkach.
Można znaleźć koniczynę o czterech kabłąkach.
Koniczyna to symbol irlandzkiego ludu.
Celtowie ją znali, to znak z kręgu cudów.
Niby zwykła roślina, prostota w niej drzemie.
![]() |
| fot. Zosia Głowacka |
Wielu marzy o koniczynie, tej co spełnia marzenie.
Irlandia kraj piękny, bo zielony.
Prawie jak z bajki wymarzony.
Na niebie tęcze płoną cudnie
rano, wieczorem i w południe.
Na łąkach barany piosnki beczą.
Ich czarne oczka przepięknie świecą.
Puszyste kłębuszki, niczym zwinne duszki.
po wyspie biegają, trawę wciąż zjadają.
Legenda mówi, że skrzaty tu żyją.
Pilnują skarbów, które skrzętnie kryją.
Lecz nikt nie dotarł do garnca złotego
na końcu tęczy ukrytego.
Latawce
Kolorowe latawce z długimi ogonami
w wrześniowym popołudniu na niebie wirowały.
Tańczyły walczyka między obłoczkami.
To do przodu, na boki z gracją krok stawiały.
Uroku temu zjawisku błękit nieba dodawał.
Lekki wietrzyk dotykał tancerzy i spadał.
Zobaczyłam wówczas niebo, to co kiedyś wyśniłam.
Niebo z moich marzeń w sercu swym ukrywam.
Do zobaczenia wiosną
Kluczą gęsi na niebie,
zima wnet przybędzie.
Uciekają z pięknych Kujaw,
srogi klimat będzie.
Każda z gąsek spakowana,
walizka gotowa.
Powrócimy ciepłą wiosną,
gdy zieleń zagości na polach.
Słychać w górze ostatnie
gęsie pożegnanie.
Głośne ptasie gęganie
w sercu mym zostanie.
Do widzenia ! Przed wami
długa, ciężka droga.
Czekam wiosną, przy stawie,
gdy zmieni się pogoda.
Misiak Śpioszek
Mój
misiu na imię Śpioszek ma.
Na
świecie się pojawił w tym samym dniu, co ja.
W
dniu narodzin otrzymałam puszystego druha.
Od
tej chwili ja bez niego nigdzie się nie ruszam.
Ma niebieskie
spodenki na szelkach z kieszonką,
Przekrzywioną
czapeczkę - to jest moje słonko.
Kiedy
oczka mu odpadły, a nosek się wytarł
babcia
misia obdarzyła buzią, by oddychał.
Śpioszek
wiernym towarzyszem jest w podróżach moich.
Ma maleńką
walizeczkę, a w niej kilka strojów.
Zawsze
czas ma na rozmowy oraz na głupoty.
To przyjaciel
z wielkim sercem, który straszy koty.
Razu
któregoś zginął w sklepie z zabawkami.
Schronił
się na półce między kolegami.
Nigdzie
się nie ruszał. Zosia po mnie wróci.
Gdy
zobaczył swoje dziecko, już się miś nie
smucił.
Taka
przyjaźń to magia, rzadko spotykana.
Zosia
z misiem Śpioszkiem wiecznie jest
widziana.
Tutaj
nie ma wstydu, to węzeł miłości.
Między
dzieckiem, a pluszakiem – to czas niewinności.
Chcę w przyszłości kraje zwiedzać.
Wiele kultur chcę odwiedzać.
Chcę pomocną być osobą,
świata cząstką i ozdobą.
Kto pomoże z ortografią?
Rudy Kuba, klasy chluba,
matematyk wzorowy.
Lecz niestety ortografia,
to nie jego hobby.
Światem cyfr nasz rudy Kuba,
włada doskonale.
Lecz dyktanda z ortografii
nie świecą przykładem.
Kto pomoże mi z błędami,
poratuje w biedzie?
Ja rachować cię nauczę
mój drogi sąsiedzie.
Bałagan w piórniku
Porządny Jerzy
Jerzy
Barbarzyńca kurzu biedny unika.
Twarz
jego puchnie - przypadłość alergika.
Rzetelnie
odkurza, zwierzaka nie trzyma.
Narząd
ma chory, syrop z rzepy spija.
Wybrał
się Jerzy do urzędu miasta.
Obwarzanki
kupił, rzodkiewki i ciasta.
O
pomoc prosi Katarzynę: „ kurz w miasto uderza,
porządek
narzuć mieszkańcom urzędniku tak trzeba”.
Rzeczywiście
miasto kiedyś było urocze.
Rzeka
rześko płynęła na wierzchołki, na zbocze.
Ludziom
jarzębiny i wierzby się kłaniały.
A zmierzchy,
burze i zorze pięknem uderzały.
Rzecz
w tym drogi Jerzy, że ludzie nie dbają.
Wyrzucają
marzenia, twarze zakrywają.
Rzadko
śmieci segregują, źle je umieszczają
perz,
korzenie, talerze razem wyrzucają.
Niewielu
towarzyszy urządza sprzątanie.
Znam
Grzegorza, co rzetelnie odkurza mieszkanie.
A
reszta - tchórze po wierzchołku domy porządkuje.
Bez
wyrazu na twarzy rzeźba, rzeźbie wtóruje.
Dzięki
twojej trosce wydarzenie będzie.
W twoje ręce wsadzimy wspaniałe narzędzie,
które
szybko porządek w naszym mieście zrobi.
Posiejemy rzeżuchę, co miasto przyozdobi.
Zaprosimy
jerzyki na orzechy, jarzęby.
Warzywa
posadzimy w piękne równe rzędy.
Rzemiosło
wprowadzimy tubylcom, Murzynom.
Smak jarzyn i porzeczek jak rzęsa odpłyną.
Krótka historia Pinokia
Pinokio - pajacyk przekorny, głupiutki.
Nie
słuchał ojca, nie słuchał wróżki.
Świerszcza,
co gadał i mądrze pouczał
zabił,
uciszył, by mu nie dokuczał.
Dżeppetto
miłością darzył go ogromną.
Wystrugał
nowe stopy, śniadanie oddał skromne.
Sprzedał
surdut jedyny, podczas mroźnej zimy,
aby
elementarz kupić dla dzieciny.
„Szkoła
nie ucieknie” myślał pajac długo.
„Teatr
Ogniojada - to dopiero cudo”.
Spotkał
tam przyjaciół – marionetek wiele.
Wpakował
się w tarapaty, lecz znowu się śmieje.
Naiwność
Pinokia była niebywała.
Uwierzył
dwóm rabusiom – rzecz to niesłychana.
Napadli
na niego, srodze go pobili.
Monet
nie zabrali ale uszkodzili.
Po
tym wydarzeniu u wróżki ląduje.
Ona
jego zdrowiem mocno się stresuje.
Pinokio
nie chciał lekarstw, wciąż tylko się
krzywił.
Gorzki
syrop z gorączki szybko go ożywił.
Stracił
w końcu pieniądze pajacyk nieboga.
Trafił
do więzienia. Kłamstwo – krótka noga.
Ciągle
marzył, by chłopcem być, nie lalką z drewna.
Każda
nowa przygoda była grząska, niepewna.
Słuchał
zawsze niedobrych, miał po prostu pecha.
Poprawę
wciąż obiecał, lecz rozum uciekał.
Ciągle
tylko gonił, kłamał nasz bohater.
Prymusem
w szkole został, a osłem był czasem.
Na
koniec ojca odnalazł w brzuchu rekina.
„Tylko
ciężka praca Dźeppetta utrzyma”.
Kochał
go, więc robił same dobre rzeczy.
W
chłopca z pajacyka Pinokio się zmienił.
Pomysł na wiersz?
Na wiersze pomysłów jest wiele.
Gdy brzydka pogoda w niedzielę
siadam przy oknie i marzę,
wierszykiem znajomych obdarzę.
Pogoda, przyroda, podróże
te mniejsze i całkiem duże
temat mi podsuwają
i nowe wiersze powstają.
Barwne postacie bajkowe
często wpadają w mą głowę.
Lecz bywa również czasami,
że w smutku tworzę rymami.
O mnie na wesoło
Jestem Zosia, mała dama.
Sto pomysłów mam od rana.
Bawię, psocę i figluję.
Dobrze mi z tym nie żartuję.
Place zabaw mym żywiołem.
Hulajnoga drugim domem.
Kiedy piłka do mnie woła
cieszę się, jestem wesoła.
W szkole jestem całkiem grzeczna,
choć na przerwach niebezpieczna.
Szybko mknę przez korytarze,
chyba to dostałam w darze.
Chcę poznawać tajemnice.
Pilnie uczę się i ćwiczę.
Ortografię, dodawanie.
W domu trenuję czytanie.
Jestem Zosia, mała dama.
Sto pomysłów mam od rana.
Bawię, psocę i figluję.
Dobrze mi z tym nie żartuję.
Place zabaw mym żywiołem.
Hulajnoga drugim domem.
Kiedy piłka do mnie woła
cieszę się, jestem wesoła.
W szkole jestem całkiem grzeczna,
choć na przerwach niebezpieczna.
Szybko mknę przez korytarze,
chyba to dostałam w darze.
Chcę poznawać tajemnice.
Pilnie uczę się i ćwiczę.
Ortografię, dodawanie.
W domu trenuję czytanie.
Chcę w przyszłości kraje zwiedzać.
Wiele kultur chcę odwiedzać.
Chcę pomocną być osobą,
świata cząstką i ozdobą.
Niegrzeczny styczeń
Zima w końcu do nas przyszła,
chociaż śniegu mało.
Styczeń mrozem otulony,
ziębi ludziom ciało.
Wszyscy mocno są odziani,
szalik dominuje.
Buzie, nosy odmrożone.
kremu nie żałuję.
Mrozy dzieci zniechęcają,
do zabaw na dworze.
Gdy nam zima śnieg daruje
będziemy w humorze.
Kto pomoże z ortografią?
Rudy Kuba, klasy chluba,
matematyk wzorowy.
Lecz niestety ortografia,
to nie jego hobby.
Światem cyfr nasz rudy Kuba,
włada doskonale.
Lecz dyktanda z ortografii
nie świecą przykładem.
Kto pomoże mi z błędami,
poratuje w biedzie?
Ja rachować cię nauczę
mój drogi sąsiedzie.
Bałagan w piórniku
W Zosi piórniku bałagan panuje.
Kredek nie ostrzy, gumki nie szanuje.
Ołówek jest wielce zaniepokojony,
bo tępy ma koniec, a nie zaostrzony.
Ekierka z linijką niezadowolone,
mało miejsca w piórniku, są do siebie wtulone.
Długopis narzeka, głośno lamentuje,
że go Zosia obgryza i źle się z tym czuje.
Mieszkańcy piórnika niechlujnej dziewczynki
stwierdzili: "Mieszkać nie chcemy u takiej rodzinki,
która nie dba o kredki, pisaki, ołówki,
znajdziemy inny domek, może być malutki".
Lecz Zosia rozmowę przedmiotów słyszała.
Wszystkie rzeczy w piórniku posegregowała.
O porządku uroczyście przysięgę złożyła.
"Będę o was dbała, jestem przecież miła".
Jak to w Narnii było...
Stara szafa skrywa w sobie tajemnic och wiele.
Ona przejściem jest do Narnii, Edmund wciąż się śmieje.
Łucja smutna, bo rodzeństwo w opowieść nie wierzy.
Nie powraca do tematu w smutku czas jej bieży.
Tumnus w Narnii przyjacielem młodszej córki Ewy.
Ostrzegał on przed czarami złej królowej ziemi.
Edmund zwabion łakociami sprytnej czarownicy,
planuje zaciągnąć dzieci do narnijskiej dzielnicy.
Cała czwórka się udała do świata złej zimy,
lecz Tumnusa nie zastali, był to pech prawdziwy.
Więc trafiają do Bobrów, Edmund daje drapaka,
marzy mu się ptasie mleczko, ma wielkiego stracha.
Dalsza podróż jest bez brata do kryjówki Bobrów.
Słyszą dzwonki Mikołaj, to kolejna zmiana.
Każdy prezent otrzymuje, wielce się raduje.
Na wędrówkę tam w głąb lasu skrzętnie się szykuje.
Śnieg topnieje, kwiat się śmieje, chociaż długa droga.
Idą tam, gdzie stół kamienny, gdzie otacza trwoga.
Z przepowiedni Aslan czeka, by ratować Narnię,
lecz Edmunda wciąż brakuje, smutek wszech ogarnie.
Wyczerpany drogą Edmund, czekał na śmierć swoją.
Intryg Białej Czarownicy, wszyscy się wręcz boją.
Aslan z chłopcem rozmawiali. Błędy mu wybaczył.
Życie lew więc ofiarował, dzieciom nie tłumaczył.
Nowy Aslan się narodził, czas zakończyć bitwę.
Czarownica coraz słabsza, nie czas na modlitwę.
Wszystkie rzeźby sprzed pałacu życie odzyskują,
a rodzeństwo z czterech tronów mądrze nam królują.
W końcu nastał spokój w Narnii, przyszły lepsze czasy.
Gdy polują na jelenia przenoszą się w lasy,
gdzie przy drzewach lśniła lampa, więc ja obejrzeli.
Przez przypadek się znaleźli w szafie, nie z tej ziemi.
Kredek nie ostrzy, gumki nie szanuje.
Ołówek jest wielce zaniepokojony,
bo tępy ma koniec, a nie zaostrzony.
Ekierka z linijką niezadowolone,
mało miejsca w piórniku, są do siebie wtulone.
Długopis narzeka, głośno lamentuje,
że go Zosia obgryza i źle się z tym czuje.
Mieszkańcy piórnika niechlujnej dziewczynki
stwierdzili: "Mieszkać nie chcemy u takiej rodzinki,
która nie dba o kredki, pisaki, ołówki,
znajdziemy inny domek, może być malutki".
Lecz Zosia rozmowę przedmiotów słyszała.
Wszystkie rzeczy w piórniku posegregowała.
O porządku uroczyście przysięgę złożyła.
"Będę o was dbała, jestem przecież miła".
Jak to w Narnii było...
Stara szafa skrywa w sobie tajemnic och wiele.
Ona przejściem jest do Narnii, Edmund wciąż się śmieje.
Łucja smutna, bo rodzeństwo w opowieść nie wierzy.
Nie powraca do tematu w smutku czas jej bieży.
Tumnus w Narnii przyjacielem młodszej córki Ewy.
Ostrzegał on przed czarami złej królowej ziemi.
Edmund zwabion łakociami sprytnej czarownicy,
planuje zaciągnąć dzieci do narnijskiej dzielnicy.
Cała czwórka się udała do świata złej zimy,
lecz Tumnusa nie zastali, był to pech prawdziwy.
Więc trafiają do Bobrów, Edmund daje drapaka,
marzy mu się ptasie mleczko, ma wielkiego stracha.
Dalsza podróż jest bez brata do kryjówki Bobrów.
Słyszą dzwonki Mikołaj, to kolejna zmiana.
Każdy prezent otrzymuje, wielce się raduje.
Na wędrówkę tam w głąb lasu skrzętnie się szykuje.
Śnieg topnieje, kwiat się śmieje, chociaż długa droga.
Idą tam, gdzie stół kamienny, gdzie otacza trwoga.
Z przepowiedni Aslan czeka, by ratować Narnię,
lecz Edmunda wciąż brakuje, smutek wszech ogarnie.
Wyczerpany drogą Edmund, czekał na śmierć swoją.
Intryg Białej Czarownicy, wszyscy się wręcz boją.
Aslan z chłopcem rozmawiali. Błędy mu wybaczył.
Życie lew więc ofiarował, dzieciom nie tłumaczył.
Nowy Aslan się narodził, czas zakończyć bitwę.
Czarownica coraz słabsza, nie czas na modlitwę.
Wszystkie rzeźby sprzed pałacu życie odzyskują,
a rodzeństwo z czterech tronów mądrze nam królują.
W końcu nastał spokój w Narnii, przyszły lepsze czasy.
Gdy polują na jelenia przenoszą się w lasy,
gdzie przy drzewach lśniła lampa, więc ja obejrzeli.
Przez przypadek się znaleźli w szafie, nie z tej ziemi.
Na sportowo
Biegi, skoki, dwa podskoki
przewrót w przód i przerzut w boki.
To mój świat w sporcie skąpany
i przeze mnie ukochany.
Kiedy wstaję wczesnym rankiem
oczy patrzą na skakankę.
Mam chęć skakać i się bawić
lecz śniadanie muszą strawić.
Potem szkoła - przyszłość moja.
Kilka godzin, nauka woła.
Są rachunki, są zadania
i lektury do czytania.
Z plasteliny dziś stworzyłam
to, co wczoraj zobaczyłam.
Na trójkącie i bębenku
muszę zagrać kilka dźwięków.
Gimnastyka za mną czeka.
Wypatruje mnie z daleka.
Wciąż zaprasza do zabawy.
W sporcie magia jest i czary.
W ruchu wszystkie giną troski.
Jest się rześkim i radosnym.
A do tego zdrowie, siła.
Sport to rzecz jest bardzo miła.
Czekam za wiosną
Wakacje
zimowe już się zakończyły.
Do
pracy uczniowie z chęcią przystąpili.
Nowe
wyzwania, szkolne przygody.
Wiedza
zaprasza dzieci do drogi.
Zima
ze łzami się z nami już żegna.
Wiosenna
panienka w podskokach przybiegła.
Kwiaty
z kapelusza na trawie ułożyła.
Promienie
słoneczne na płocie zawiesiła,
Tak
naprawdę szarości wystarczy tej zimy.
Wielu
marzy o kolorach, zieleni prawdziwej.
Czapki
porzucimy, szale pochowamy.
Lżejsze
kurtki wdziejemy, wiosnę przywitamy.
Zebra Zosia
Zebra
wielce się zmartwiła,
bo
dziś futro poplamiła.
A
tu proszę, jak na złość
ciotka
z wujem wielki gość.
Gdy
przed lwami uciekała
w
błocie futro swe skąpała.
Wygląd
ważna owszem sprawa.
Stracić
życie, nie zabawa.
Więc
stanęła przed potokiem.
Zerka
jednym, drugim okiem.
Jak
się pozbyć plamek z błota?
Czyste
futro nie głupota.
Myśli
zebra bez wytchnienia
i
dostaje wnet olśnienia.
Kąpiel
z piany mi pomoże,
do
czyszczenia się przyłożę.
Ile
błota, ile brudu
zmyła
zebra i bez trudu
blask
swój w końcu przywróciła.
Biel
i czerń w słońcu suszyła.
Przyszła
pora na spotkanie.
Ciotka
z wujem, kuzyn Arek
wszyscy
wielce się zdziwili,
kiedy
Zosię zobaczyli.
Blask
jej futra niczym diament
lśnił
i błyszczał, zrobił zamęt.
Poczęstunek
zgotowała.
Gości
godnie pożegnała.
Stokrotka Andersena
Niepozorna,
mała roślinka wśród trawy życie toczyła.
Stokrotka
w białej sukience każdego dnia się bawiła.
Chwaliła
koleżanki, ich strojność i kolory.
Niczego
nie zazdrościła, bo kwiatkiem była skromnym.
Razu
pewnego skowronek stokrotce pieśń wyśpiewał.
Radość
była ogromna, tulipan z różą się gniewał.
Dlaczego
dla niej są śpiewy, my przecież piękniejsze jesteśmy.
Piwonia,
tulipan i róża z zazdrością patrzyły na pieśni.
Stokrotka
była świadkiem, gdy tulipany ścinano.
Kilka
łez z twarzyczki niskiego kwiatka spadało.
Szkoda,
że śmierć je zabrała, to taka smutna historia.
Ja raczej
jestem niewielka, o życie swoje spokojna.
Gdy
rano się obudziła, skowronka znowu słyszała.
Śpiewał
smutnym głosikiem, w klatce ptaka ujrzała.
W
sercu smutek zagościł, czar prysnął źle się dzieje.
Chłopcy,
by ptaka pocieszyć murawę z stokrotką wycięli.
Dwóch
niewolników w klatce w upalny dzień siedziało.
Słońce
niestety mocno do domu się wdzierało.
Bez
wody ptak i stokrotka konali w objęciach przyjaźni.
Dwa
życia się zakończyły, to koniec również jest baśni.
Gdy
chłopcy to zobaczyli dla ptaka pochówek zrobili.
Stokrotkę
zwiędniętą i trawę bezmyślnie wyrzucili.



Zosiu, zachwyca mnie Twój wierszowany opis Kleksa. Brawo!
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo.
OdpowiedzUsuńŚmieszny opis pana Kleksa.
OdpowiedzUsuńŚmieszny opis pana Kleksa.
OdpowiedzUsuńZosiu, bardzo spodobał mi się wiersz o krasnoludkach. Chciałabym żebyś napisała wiersz o szkole.
OdpowiedzUsuńPiękne wiersze i rysunki. Najbardziej mi się podoba wiersz o panu Kleksie.
OdpowiedzUsuńWiersz o krasnalkach jest moim zdaniem jest najlepszy i najśmieszniejszy
OdpowiedzUsuńZosia, masz bardzo ładne wiersze i rysunki.
OdpowiedzUsuńopis pana Kleksa był śmieszny. Napisz wiersz o krasnoludkach.
OdpowiedzUsuńDiękuje za opinie i zachęcam do czytania moich wierszy.
OdpowiedzUsuńTe wiesze są bardzo ładne. Dla mnie najładniejszy był o opisie pana Kleksa. Może napiszesz wierszyk o naszej klasie?
OdpowiedzUsuńBrawo Zosiu. Wszystkie Twoje wiersze są bardzo ciekawe. Czytam je z ogromnym zainteresowaniem. Dla mnie również wiersz o Kleksie był najładniejszy. Chciałabym, żebyś napisała wiersz o koleżankach i kolegach z naszej klasy. Jestem bardzo ciekawa, jak byś mnie opisała.
OdpowiedzUsuńBardzo fajne wiersze. Pisz dalej,niech ich będzie sto.
OdpowiedzUsuńDzięki, że zaglądacie na moją stronę. Coś nowego dla was wyczaruję.
OdpowiedzUsuńBardzo podobają mi się Twoje wiersze.
OdpowiedzUsuńI jak się Wam podobają wiersze stworzone w Irlandii?
OdpowiedzUsuńNikt nie ma nic do powiedzenia? Wasze zdanie jest dla mnie ważne.
OdpowiedzUsuńZosiu, przecież wiesz, że Twoje wiersze są bardzo ładne. Każdy z nich ma swój urok.
OdpowiedzUsuńDziękuję Olu za Twoje słowa.
OdpowiedzUsuńFajne wiersze i opisy
OdpowiedzUsuńZosiu piękny wiersz na dzień chłopaka .
OdpowiedzUsuńZosiu piękny wiersz na dzień chłopaka .
OdpowiedzUsuńZosiu bardzo ładne są te twoje nowe wiersze. Nie mogę się doczekać kolejnych. Mają taki swój humor. Pisz ich jak najwięcej!
OdpowiedzUsuńSuper wiersze pisz dalej
OdpowiedzUsuńZosiu napisz wiersz o swoim chomiku , o pracy swojej mamy lub o szkole
OdpowiedzUsuńDziękuję za wszystkie wpisy. Są dla mnie bardzo ważne. Dzisiaj też coś mam dla was.
OdpowiedzUsuńPoprostu świetny wiersz Opis pana Kleksa.
OdpowiedzUsuńHej, mam dla was wierszyk z "rz" niewymiennym. Przyjemnego odbioru.
OdpowiedzUsuńZosiu twój wiersz Co w Zosi siedzi bardzo mi się podoba
OdpowiedzUsuńPinokio przeczytany. A oto co udało mi się napisać na jego temat. Zapraszam.
OdpowiedzUsuńŚwietny! Brawo!
UsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńPiękne wiersze. Może napiszesz wiersz o naszej klasie?
OdpowiedzUsuńBardzo fajne wiersze, może byś napisała wiersz o zimowych feriach? brawo
OdpowiedzUsuńPrezentuję najnowszy wiersz związany z baśnią Andersena. Zachęcam do przeczytania.
OdpowiedzUsuńTwoja baśń pod.tytułem "Czekam za wiosnom bardzo mi się spodobał. Czytałam ją z dużym zaciekawieniem. Czy byś mogła napisać baśń o Wielkanocy? Bardzo bym była wdzięczna. Super ci idzie wymyślanie wierszy! Trzymaj tak dalej :)
OdpowiedzUsuń